Tapczan, który nie udaje kanapy - mebel na mały metraż
Często słyszę od klientów: „ale ja nie chcę wersalki, bo to i niewygodne". I rzeczywiście, wersalka z lat 90. z cienkim materacem i sztywnym stelażem to koszmar. Ale dzisiejsze sofy rozkładane to zupełnie inna bajka. Producenci prześcigają się w designie – znajdziesz modele skandynawskie z prostymi nogami, glamour z kryształkami, a nawet industrialne z czarnym stelażem. Wybór tapicerki jest ogromny: od weluru przez szenil po eko-skórę. Ważne, żeby mebel pasował do reszty wnętrza. W jednym z mieszkań w stylu boho postawiliśmy na sofę w kolorze écru z lnianą tapicerką, która po rozłożeniu dawała 160 cm szerokości. Goście chwalili ją za wygodę, a gospodarze za to, że w ciągu dnia wyglądała jak designerska kanapa. Nie bój się więc nowoczesnych rozwiązań – sofa rozkładana może być ozdobą salonu, a nie tylko awaryjnym spaniem.
Kupując tapczan, zwróć uwagę na wymiary. Standard to 90x200 cm, ale dla wyższej osoby lepiej sprawdzi się 100x200 cm. Ja mam 180 cm wzrostu i w 90-tce czuję się trochę ściśnięta. Do tego wysokość siedziska - jeśli masz problemy z kolanami, wybierz model z wyższym stelażem, około 45 cm. Niższe tapczany, 35 cm, wyglądają modnie, ale wstawanie z nich to wyzwanie.
Kiedy szukałam swojego pierwszy raz, myślałam, że tapczan to to samo co wersalka. Nic bardziej mylnego. Wersalka ma zwykle cienki materac i sprężyny, które po roku zaczynają skrzypieć. Tapczan natomiast przypomina normalne lozko - ma stelaz listwowy, który podtrzymuje plecy, i materac piankowy, który nie odkształca się po miesiącu. Moja koleżanka kupiła tanio tapczan z marketu i po trzech miesiącach spała w zagłębieniu. Dlatego zawsze radzę: sprawdź, czy materac ma gęstość pianki minimum 35 kg/m3.
Gdy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania, miałam dwie rzeczy – wątpliwy entuzjazm i 38 metrów kwadratowych do zagospodarowania. Sypialnia nie wchodziła w grę, bo ściana działowa zabrałaby resztki przestrzeni. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam o tapczanie dwuosobowym. Na początku myślałam, że to taka kanapa z funkcją spania, ale szybko odkryłam różnicę. Tapczan dwuosobowy ma płaską powierzchnię do spania bez zagłębień w szwach, co dla kręgosłupa jest zbawienne. Sama przetestowałam kilka modeli i powiem wam jedno – to nie jest mebel na jeden sezon, a inwestycja na lata. Klucz leży w detalach, które decydują o tym, czy rano obudzicie się wypoczęci, czy z bólem pleców.
Mam za sobą kilka przeprowadzek i remontów, więc wiem, jak łatwo kupić coś, co wygląda ładnie, a później męczy kręgosłup. Tapczan to mebel, który często staje w salonie, bo sypialnia jest za mała. U mnie akurat goście na noc to standard, ale nie miałam miejsca na drugie lozko z pojemnikiem na posciel. Tapczan postawiłam pod ścianą, z dwiema poduchami i kocem. I działa. Ale uwaga - to nie jest sofa do siedzenia na okrągło. To raczej dekoracyjne łóżko, które na co dzień udaje kanapę.
Łóżka z pojemnikiem na pościel pomagają w utrzymaniu porządku. Nie ma potrzeby przechowywania pościeli w szufladach czy szafach, co często prowadzi do bałaganu. Dzięki pojemnikowi, wszystko jest w jednym miejscu, co znacznie ułatwia codzienne czynności, takie jak ścielenie łóżka czy przygotowywanie go do snu.
Zostawiam was z myślą, że tapczan jednoosobowy to nie tylko mebel do spania, ale też element, który może zmienić całą dynamikę małego mieszkania. Gdy znajomi pytają, co wybrać do gościnnego pokoju, zawsze polecam sprawdzone modele z stelażem listwowym i materacem piankowym. Unikajcie tanich zestawów z supermarketów, gdzie pianka ma 10 centymetrów i po roku robi się wklęsłość. Lepiej przeznaczyć budżet na coś solidniejszego – różnica w komforcie snu jest ogromna. Tapczan z pojemnikiem na pościel to dodatkowy bonus, który docenicie przy pierwszym sprzątaniu. Nie dajcie się też skusić na kanapę z funkcją spania, jeśli nie macie miejsca na rozkładanie – tapczan jest prostszy i szybszy w obsłudze. A na koniec mała rada: przed zakupem usiądźcie na tapczanie w sklepie na co najmniej dziesięć minut, żeby poczuć twardość. Wasze plecy wam podziękują.
Zaparzyłam sobie kawę, weszłam na Instagram i zobaczyłam kolejną stylizację z tapczanem w roli głównej. Nie wiem, czy to wina pandemii, czy po prostu zmęczenia wersalkami z cienkim materacem, ale tapczan wraca do łask. I dobrze, bo to mebel, który potrafi rozwiązać konkretne problemy. Nie mówię tu o jakimś tapczanie z lat dziewięćdziesiątych, który wala się po piwnicy. Mówię o tapczanie z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym, który naprawdę działa. Tylko trzeba wiedzieć, czego szukać.
Ostatnia rzecz – test w realnych warunkach. Kiedy wybrałam swój tapczan dwuosobowy, poprosiłam sprzedawcę o rozłożenie go na sklepowym dywanie. Położyłam się na boku, na plecach i na brzuchu. W modelu z mechanizmem DL sprawdziłam, czy nie ma żadnych progów między siedziskiem a oparciem. To ważne, bo przy spaniu na boku biodro musi mieć miękkie podparcie. W jednym z tańszych modeli wyczułam stalowy pręt pod pianką – od razu odrzuciłam. Później znalazłam w internecie opinie, że ten sam model po roku zaczął skrzypieć. Lepiej zapłacić o 300 zł więcej za sprawdzoną konstrukcję niż później wymieniać mebel po dwóch latach. Wasze plecy wam podziękują.